Tak, to Lech Wałęsa stanął na czele "S", to on kierując milionowym tłumem tak to wszystko potrafił poukładać, że wiosną 1989 roku bezkrwawo (!) udało się odsunąć (częściowo, ale to i tak był sukces) PZPR od władzy. Pamięć i szacunek należy się także Annie Walentynowicz od zwolnienia której rozpoczęły się strajki w Stoczni.
Nie wolno dopuścić do tego, żeby historia została zmieniona, nie można wymazać Lecha Wałęsy i jego dokonań z historii Polski i polskiego bezkrwawego przewrotu, który był i jest ewenementem na skalę światową. Dlatego nie mogę słuchać bredni, które co jakiś czas opowiada pan Wyszkowski w jednej ze stacji telewizyjnych. Gdzie pan był panie Wyszkowski jak Lech Wałęsa stawał na czele "S", dlaczego to nie pan miał w sobie tyle odwagi, żeby stanąć na czele 10 milionów ludzi i poprowadzić walkę po swojemu? Ja wiem, że po tylu latach bardzo łatwo jest robić, to co pan, ale historii pan, ani nikt inny nie zmieni.
