27 lat temu Polska rozpoczynała długi marsz do tego, żeby nareszcie być częścią wolnej, nie podzielonej murem berlińskim Europy. Pokolenia Polaków czekały na to niemal pięćdziesiąt lat, momentami było ciężko, były ofiary, ale w końcu się udało i staliśmy się wzorem dla innych państw naszego regionu. Udało się, bo politycy dwóch wrogich obozów doszli do wniosku, że trzeba zacząć ze sobą rozmawiać, bo w końcu może dojść do niewyobrażalnej tragedii, która przecież była bardzo prawdopodobna, bo na terenie Polski stacjonowały oddziały armii radzieckiej. A jednak mimo to udało się, i trzy miesiące po czerwcowych wyborach premierem został nieżyjący już niestety Tadeusz Mazowiecki.
Dlaczego do tego wracam, otóż mam wrażenie, że dzisiaj historia jakby zatoczyła koło, co prawda nie grozi nam inwazja radziecka, ale Polska może zostać objęta sankcjami Unii Europejskiej, które odczujemy my wszyscy. Nie byłoby tej groźby, gdyby rząd polski przestał łamać konstytucję RP i wydrukował zaległe wyroki Trybunału Konstytucyjnego, a prezydent Duda w końcu przyjął ślubowanie od trzech w pełni legalnie wybranych sędziów.
To będzie smutna rocznica tego jednego z najważniejszych momentów naszej współczesnej historii. Smutna ponieważ z państwa, które było wzorem dla Ukrainy, Białorusi, Gruzji itd na to, że krok po kroku można osiągnąć sukces. Byliśmy także podziwiani na Zachodzie Europy. Byliśmy, bo dziś zamiast nadal być wzorem, stajemy się bękartem Europy, państwem, które stwarza niepotrzebne problemy Europie. W jakim szoku muszą być Europejczycy, którzy pamiętają 4 czerwca 1989, i którzy widzieli naszą drogę przez te wszystkie lata...
