Wszystko byłoby ok, gdyby na tym się skończyło, i gdyby PiS po wyborach przystąpił do realizacji szumnie zapowiadanych obietnic, które miały sprawić, że Polska stałaby się krainą mlekiem i miodem płynącą. Niestety, jak wiemy z niedawnego wywiadu Prezesa Kaczyńskiego dla "Rzeczpospolitej", partia już dawno miała w planach "neutralizację" Trybunału, który zdaniem polityków PiS, mógłby przeszkodzić w słynnej "dobrej zmianie". Założenie absurdalne, bo jak zwykle, politycy PiS rzucili oskarżenie, ale nie pokazali żadnych dowodów. W ten sposób przystąpiono do rozmontowania jednego z filarów polskiej demokracji. Oczywiście wiem, że gdyby nie pośpiech Platformy i jej nieszczęsny wybór aż pięciu nowych sędziów, całej sprawy prawdopodobnie by nie było, ale czy na pewno? No właśnie.
No więc dlaczego pójdę z KOD-em? Ponieważ:
- nie ma mojej zgody, jak i mam nadzieję większości obywateli na to, żeby władza łamała Konstytucję RP;
- nie ma zgody na izolację Polski w Unii Europejskiej;
- nie ma zgody na zawłaszczenie mediów publicznych, poprzez wyrzucanie znanych i lubianych dziennikarzy i zastąpienie ich często partyjnymi kolesiami*, który na naszych oczach demolują oglądalność mediów publicznych.
Na to wszystko nie ma mojej zgody, ponieważ wiele pokoleń Polaków marzyło, a czasem traciło życie za wolną, demokratyczną i cenioną w Europie i w świecie Polskę. Przez ostatnie 25 lat byliśmy wzorem dla państw takich jak Ukraina i Białoruś, a teraz powoli zmierzamy w tym samym kierunku co one. Na razie jesteśmy jeszcze na początku, ale pamiętajmy, że w najgorszym wypadku następne wybory odbędą się za ponad trzy lata.
Właśnie dlatego idę 7 maja z KOD-em, i wszystkich niezdecydowanych namawiam do tego samego. Pokażmy, że mamy swoje zdanie, i że Polska nie należy tylko do Prezesa i jego świty.
* wyrażenie pożyczyłem od pani rzecznik klubu PiS, która w ten sposób nazwała sędziów Sądu Najwyższego
